poniedziałek, 3 listopada 2008

LLL: Dzień na plus, dzień na minus – kolejka 9.

DZIEŃ NA PLUS

Sporting

Właśnie dlatego zamysł władz La Liga, aby każdy grał z Sevillą, Barceloną, Realem Madryt i Villareal mecz po meczu jest najbardziej absurdalnym pomysłem w futbolu od czasów Christopha Metzeldera.

Wcześniej tego sezonu Sporting był rozmazywany na przednich szybach najlepszych klubów La Liga - a także Realu Madryt - w każdej kolejnej kolejce i niewiele zapowiadało ich świetlaną przyszłość. Teraz grając z drużynami o trochę skromniejszych zasobach odnieśli cztery zwycięstwa na cztery możliwe.

Ktokolwiek wymyślił ten obłęd powinien oglądać Telecinco przez tydzień. Do tych czytelników, którzy nie mieszkają w Hiszpanii - jest to kara, której nie wymyśliłby sam Dick Cheney w swoich najgorszych fantazjach.

Pep Guardiola

“Mecz prawdy”, określił Pep Guardiola w piątek wyprawę Barcy na południe celem zmierzenia się jednocześnie z będącą w formie Málagą i tropikalną burzą. Jak się okazało, Barcelona wygrała na obu frontach.

To był dobry weekend dla Pepa: także w Formule 1 doczekał się wyniku, jakiego pragnął. “On jest fanem Realu, prawda?”, odpowiedział spytany o jego opinię co do Fernando Alonso. “W takim razie niech wygra Hamilton”, ogłosił Pep. Żartobliwie oczywiście.

Atlético Madryt

Nawet jak na ich chore standardy, październik był szalonym miesiącem dla Atlético. Dostali lanie od Barcelony i Realu, ledwo obronili się przed Villareal, a także dostali srogo po tyłku od UEFA.

Jednakże nowy miesiąc, powrót Kuna Agüero do formy po delikatnym dołku i wygrana 2-0 z solidną Mallorką zastaje jadące na Anfield Atlético w lepszych nastrojach.

“Dwumeczowy odpoczynek był dla Agüero jak miesiąc na Seszelach”, pisze Iñaki Díaz-Guerra w AS-ie o małym terroryście, który zdobył dwa gole. Świetna metafora, jeśli się ją rozumie.



Seszele. Agüero nie uwzględniony na zdjęciu.


Mohammed Tchité

Ręka do góry kto przewidział wygraną 4-2 Racingu z Valencią na Mestalla. Serio? Kłamca, kłamca!

A wszystko dzięki jednemu z najbardziej zaskakujących hat-tricków w historii piłki dokonanemu przez Tchité. Pierwsza porażka w tym sezonie dla Unai Emery'ego przesunęła go na silne prowadzenie w konkursie 'Kogo zwolnimy najpierw?'

Getafe

La Liga Loca bardzo lubi Getafe, może trochę mniej w tym sezonie ze względu ten odpychający futbol, jaki prezentują pod wodzą Victor Muñoza. Jednakże nie ma bata, że są oni siódmą drużyną w Hiszpanii! A tak twierdzi obecna ligowa tabela.

Różnica w bramkach Getafe wynosi zaledwie +1 po dziewięciu kolejkach i bardzo możliwe, że zostanie na tym poziomie do końca sezonu. Drużyna tylko dwa razy strzeliła więcej niż jedną bramkę w meczu.

Espanyol

Athletic Bilbao 1-4 Villarreal! Malaga 1-4 Barcelona! Valencia 2-4 Racing Santander! Valladolid 3-2 Sevilla! No i... hm... Espanyol 1-0 Osasuna.

Oto, co pisze nam Paul z Barcelony* na temat Raula Tamudo pudłującego swojego 11-tego karnego w karierze:

“Bardzo kiepski dzień. Kiepska pogoda, kiepskie boisko, kiepska forma i dwunastu koleżków o imieniu Patxi (czy to nie śmieszne?) dopingujących swoją drużynę. Okropny dzień w Barcelonie, ostro padało. Chociaż, ku mojemu zdziwieniu, przestało przed pierwszym gwizdkiem.

Pierwszy incydent to rzut karny. To była ewidentna jedenastka (fani Barçy mogą tutaj użyć słownika). Tamudo kontynuuje swoją beznadziejną serię spudłowanych karnych puszczając piłkę obok. Powiedzmy tylko, że gdyby to Tamudo strzelał do Johna Lenonna, ten nadal by żył. Obie strony stwarzały sobie sytuacje, Osasuna bardziej z przypadku niż z rozmysłem.

Druga połowa nabrała kolorów po strzeleniu gola, Espanyol miał też swoje szanse na podwyższenie rezultatu. Kameni spanikował przy kilku dośrodkowaniach i nawet po wprowadzeniu EL RIFLE** (dziwne - żeby strzelał), wynik nie był zagrożony.

Uwagi:
1) Fantastyczne odbiory Camacho i Pandianiego - zasłużyli.
2) Osasunie brakowało siły fizycznej. Rzadko spotykany zwrot. Coś jak "Karny przeciwko Barçy".
3) Tamudo pudłuje 40 proc. karnych. Luis Garcia trafia 7 na 7. Idiotyzm.
4) Trudne warunki gry były jeszcze bardziej podkreślone przez sędziego, który starał się stosować przywilej korzyści nie mając pojęcia, na czym on polega”.

Valladolid

Po zniknięciu z radarów bloga na sporą część sezonu, Valladolid dokonało czegoś dość ciekawego wygrywając przegrany już mecz z Sevillą.

Deportivo

Generalna opinia hiszpańskiej prasy o Deportivo po niedzielnej wygranej 3-0 z Betisem to "farciarze".

DZIEŃ NA MINUS

Athletic Bilbao

Jest i druga przyczyna dla której ten, kto ustawił obecny terminarz spotkań powinien zostać zesłany za karę do jury programu 'Czynnik X'.*** Athletic Bilbao byli faktycznie kiepscy przeciwko Sevilli, ale też zdeterminowani przeciwko Barcelonie, pechowi przeciwko Realowi na Bernabeu i lepsi w pierwszej połowie przeciwko Villareal. Jednak nie za bardzo mają się czym pochwalić poza pięcioma porażkami z rzędu.

Jeżeli władze klubu myślą logicznie, oprą się pokusie zwolnienia Joaquína Caparrósa, jako że jest najlepszym trenerem jakiego mogą mieć na tę chwilę. “Jestem niepoprawnym optymistą”, powiedział wódz Bilbao w sobotę. Przez następne kilka tygodni nie będzie miał wyboru.

Numancia, Osasuna

Ciężko jest być optymistą, jeśli chodzi o szanse na utrzymanie obydwu klubów. Spadek tego pierwszego spowoduje u bloga co najwyżej wzruszenie ramion, chociaż nie można im odmówić piknej**** nazwy. Jednakże relegacja Osasuny oznacza pozbawienie Hiszpanii jednej z najciekawiej brzydko grających drużyn. Miejmy nadzieję, że Recreativo wyciągnie pomocną dłoń w stronę Osy utrzymując swoje 18-te miejsce.

Luis Fabiano

Majstersztyk w wykonaniu strzelca Sevilli, który dostał jedną żółtą kartkę za grę na czas i drugą za dramatyczny upadek w polu karnym.


"Sędziooooooooooooooo! Ał."

Betis

“To było jak dwa mecze”, westchnął Paco Chaparro nad swoją, mimo wszystko zaskakującą porażką 3-0 z Depor. Mówiąc językiem cytatów, Betis jest konsekwentny w swojej niekonsekwencji i gra lepiej niżby to sugerowało ich 16-te miejsce. Nawet jeśli nie mogą tego udowodnić. Utrata Edu na kolejne półtora miesiąca też nie pomoże ich sprawie za bardzo.

Real Madryt

Samo oglądanie meczu było wystarczająco nudne, nie mówiąc już o pisaniu o nim. Wiadomość dla Marki: strzelenie gola nie znaczy, że Raul zasłużył na dwa punkty w waszej skali ocen. Poza główką, nie zrobił absolutnie nic.

__________________________

*Paul z Barcelony - często cytowany na łamach bloga czytelnik nie wyróżniający się niczym szczególnym poza chorobliwą obsesją na punkcie Barcy.
** EL RIFLE - Walter Pandiani
*** Czynnik X - X Factor. Coś jak 'Idol'.
**** Purty - ot, taki regionalizm

Brak komentarzy: