Wszystko, ale to wszystko, jest widziane w mediach przez bardzo szczególny kalejdoskop w klubowych kolorach; dowody wykręca się, nagina i przekuwa do kształtów pasujących odpowiednim teoriom, a wszystko to doprawiają krzyki pt. „jesteśmy wielcy”, płacz pt. „okradziono nas” i puszenie się pt. „wszyscy inni są beznadziejni”.
Co gorsza, wszystko to jest oznajmiane tonem niemniej patetycznym, niż prawdy boskie objawione w Ewangelii (chociaż La Liga Loca, jako wojujący ateiści, nie są pewni czy powinni używać takich sformułowań). Kolejny dowód na to, że Real jest wielki, a Barça do dupy i vice versa.
I biada tym, którzy się z mediami nie zgadzają! Oszuści i kłamcy, spiskowcy i szemrane typy, wszędzie ich pełno! Co macie na myśli mówiąc, że świat nie jest płaski, a Guti nie jest wielki? Wiedźma! Spalić heretyka! Świat nie kręci się wokół Słońca, kręci się wokół Leo Messiego!
Nawet jeżeli sprawa nie ma nic wspólnego z Realem lub Barçą, na pewno w istocie dotyczy Realu i Barçy. I nawet jeśli jest to drużyna narodowa. Istniały pogłoski, że selekcjonerzy zgodnie powoływali tę samą liczbę graczy obu klubów tylko po to, aby uniknąć problemów (teraz po prostu biorą ich z Liverpoolu).
Wspaniały start Hiszpanii w MŚ 2006 miał miejsce, mówi Sport, tylko dzięki zaadoptowaniu "modelu Barcelony", MŚ 2002 był, wg AS-a, "turniejem Realu" (LLL nie żałuje wyciągnięcia z mroków archiwum tej wybitnej perełki).
"Mistrzostwa Świata uwiodły nas Białą Magią" - bełkotał Tomás Roncero na krótko przed tym, jak wszystko posypało się w Korei i Japonii. Real objął kontrolę nad Fevernovą** i krainą kreskówek fantasy. Mistrzostwa Świata mają biały kolor dzięki Realowi Madryt, którego legenda przerosła już nawet ten osławiony finał w Glasgow***. Maszyna nigdy sie nie zatrzymuje. Raul, el Moro i Hierro zdobywając pięć goli pokazują jak dumni są ci Trzej Muszkieterowie mogąc bronić dumy narodowej.
"To oczywiste, że gra Francji nie istnieje bez Zidane'a" - kontynuuje Roncero, a mężczyźni w białych płaszczach wciągają Francuza na tył wygłuszonego vana. "Figo jest kontuzjowany i Portugalia odpada. W międzyczasie Roberto Carlos strzela gole i bryka jak króliczek Duracell. Później kolej na Geremiego, który pogrzebie [naprawdę Tomás? Naprawdę? - LLL] Olivera Kahna. O święta anielciu! Świat korzy się przed Białym Księciem!".
Roncero rozumie oczywiście słowo "świat" jako "ja". Nie zmienia to faktu, że nawet jeśli Tomás jest najbardziej obłąkanym z obłąkanych, nie jest samotny - znowu możemy się o tym przekonać. Szczególnie jeśli w grę wchodzą nagrody za ten sezon.
Zastrzeżenie: nie mówimy tutaj o trofeum Alfredo Di Stéfano dla Hiszpańskiego Gracza Roku (jako, że dostał ją hiszpański gracz Realu, którego imię zaczyna sie na R. Dla ułatwienia dodamy, że nie jest to Robino, Ruud czy też, powiedzmy, Royston). O nie. Mówimy o największych nagrodach - FIFA World Player Award i przede wszystkim o Złotej Piłce - trofeum, które w opinii madryckiej prasy knypek Owen ukradł Raulowi w 2002 r.
Pomińmy fakt, że Cristiano Ronaldo wygra obie te nagrody, albo że teraz z pełną parą prowadzi jak-zwykle-skromną kampanię w światowych mediach upewniając się, że je wygra. Wiadomo, komu naprawdę się one należą, a jeśli chodzi o selección to wszyscy musimy (czyżby?) się zjednoczyć.
Złotą Piłkę musi dostać nasz. A ktokolwiek twierdzi inaczej zasługuje na chłostę i spalenie. Ewentualnie wrzucenie do rzeki celem sprawdzenia, czy wypłynie.
Marca i AS uważają, że Casillas powinien ją wygrać. Nie uważają, nalegają. W końcu jako kapitan poprowadził Real w lidze, a Hiszpanię na Euro. Nawet jeśli podczas całego turnieju - z wyjątkiem karnych - nie miał wiele do roboty.
Sport i El Mundo Deportivo uznali, że Piłka powinna powędrować do najlepszego zawodnika turnieju, Xaviego. Nawet jeśli jego sezon klubowy można nazwać małą katastrofą. Wspominają też o Leo Messim, nawet jeśli - z całym szacunkiem dla jego geniuszu - cały ten jego sezon był średnio udany, nie wspominając już o kontuzjach itp.
Później zaczęli narzekać, że na liście nie ma Andrésa Iniesty. Analogicznie, w Madrycie nie narzekają, że jest na niej Sergio Ramos - jedyne hiszpańskie rozczarowanie na Euro.
Co ciekawe, nikt nie wsparł Davida Villi, który był przecież królem strzelców Mistrzostw Europy. Lub też Marcosa Senny (faworyta brzydszej części La Liga Loca), chociaż doprowadził on Villareal do pierwszego wicemistrzostwa w historii, miał najlepszą średnią ocen w lidze i był, w skromnej opinii LLL, najlepszym graczem na Euro. Lub też Cesca Fabregasa, który grał świetnie na Euro i był liderem Arsenalu. Albo też Fernando Torresa, który trafił 33 gole w swoim debiucie w Anglii, co uczyniło go najlepszym zagranicznym napastnikiem w historii.
Czy to nie są przypadkiem Hiszpanie? Tak (poza Senną oczywiście). Ale są Hiszpanie i jest Barcelona + Real. Nic dziwnego, że Torres narzekał na podkręcanie kampanii. Bo kampania była. I toczy się nadal.
W takiej sytuacji żadnym zaskoczeniem nie jest fakt, że Sport – któremu łaskawie odpuścimy za nazwanie FourFourTwo 'wyśmienitym' – podniósł listę stu najlepszych piłkarzy świata**** tylko po to, aby zauważyć, że Leo Messi jest na pozycji nr 2. Czyli wyżej niż jakikolwiek gracz Madrytu.
A to dopiero początek. Tak, drodzy czytelnicy, podrzućcie listę FourFourTwo tu i tam, już nawet nie zwracając uwagi na zastrzeżenia LLL (Ferdinand na 9., a Pepe na 61., też się uśmialiście? Naprawdę nie myśleliście o uwzględnieniu Fernando Gago?! Senna dopiero trzydziesty?! I jak Diarra może być wyżej niż Pires?). Po prostu poczekajcie aż hiszpańskie media, od Marki do AS-a, od MD do El País, wezmą na rozkład tę najbardziej wyczerpującą listę świata i kompletnie oszaleją.
Ferdinand numerem 9?! Chyba żartujecie...
Jak to – Agüero wyżej niz ktokolwiek z Realu? Jak Real może mieć dwunastu – dwunastu! - piłkarzy a Barcelona tylko siedmiu? Ruud wyżej niż Eto'o? Więcej Włochów, niż Hiszpanów? Żartujecie (tak właściwie to Joaquína nie ma na niej w ogóle)!
Higuaín na 86.? Raúl na 56.? Ależ on jest Królem! I jak śmiecie w ogóle uwzględniać tych śmiesznych piłkarzy z Valencii, Sevilli, Atlético i tym podobnych? Oj, oj, oj. Dalej, przyznajcie się – kto wam płaci?!
Uważajcie, ludziska! Zaryglujcie drzwi. Płonące stosy i widły nadciągają zza wzgórza!
___________________________
* chodzi o admirała Nelsona, który stracił oko ;)
** Fevernova - oficjalna piłka na MŚ 2002
*** Finał LM wygrany w Glasgow przez Real z Leverkusen.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz