Biedny Joan nie był szczęśliwy.
Naciskając spust swojego cyfrowego laseru śmierci chichotał wspominając z upodobaniem te wspaniałe chwile, w których bombardował agenta Ronaldinho ogniem krytyki albo wyciągał za kaucją Oleguera po jego kolejnej barowej burdzie.
Wtedy jednak uśmiech zniknął z jego twarzy. Laporta wiedział, że czegoś brakuje w jego życiu.
Barcelońska gruba ryba popadła w stan jeszcze większej melancholii kiedy na jego gigantycznym plazmowym ekranie pojawiła się szara, niewyspana i spocona twarz Ramona Calderóna.
“Mafia! Spisek! Żmije! Aaarrrggggghhhh!”, krzyczał jego madrycki adwersarz podczas jednej z najdziwniejszych konferencji prasowych od czasów paplaniny Miguela Angela Lotiny po katastrofie Deportivo. “Może i ukradłeś mi dwa ostatnie tytuły mistrzowskie, ale nie odbierzesz mi roli największego paranoika wśród prezydentów La Liga!”, wrzeszczał Laporta ciskając swą koronę w dziesięciometrowy ekran.
"Prezydent i Król. Nie pytajcie."
Jako, że na boiskach piłkarskich wszystko szło jego drużynie jak z płatka, Laporta musiał coś wymyślić. I to szybko. Tak więc w poniedziałek Joan wystąpił przed mediami aby oświadczyć, że dziennikarskie sługusy Realu przeprowadzają własny spisek. Narzekając na katalońskich sędziów mają na celu wybicie Barcelony z dobrego rytmu.
“To normalne, że kiedy nam idzie niektórzy próbują nas zdestabilizować”, oświadczył Laporta komentując te ohydne nagłówki w Marce twierdzące, że “Dream Team powraca”, czy też złowieszczy dodatek niedzielny głoszący “W tym sezonie Barcelona jest drużyną bez konkurencji w którychkolwiek z rozgrywek”.
Laporta uznał także nagranie Messiego plującego ostatniej soboty w kierunku Dudy, jako kolejny dowód na to, jak bardzo rozbici i wstrząśnięci są ci z Zamku Szarej Czaszki. Blog uważa, że jeśli nie można już sobie solidnie charchnąć na boisku piłkarskim to coś z tym światem jest nie tak. Natomiast ta szczególna lokomotywa kontrowersji zdaje się mieć powody do zatrzymania raptem kilka metrów za stacją początkową. To coś w stylu barcelońskiego metra.
Mundo Deportivo poparło na piśmie ostatnią tyradę Laporty poprzez Franceska Aguilara pytającego retorycznie: “Czy ludzie naprawdę aż tak boją się Barçy Guardioli?”. Jednakże jego opiniotwórczy współsprawca przestępstwa, Santi Nolla wytoczył wszystkie katalońskiego działa uznając, że Barcelona rządzi obecnie nie jedną, a trzema ligami. “W Europie jest jeszcze dwóch liderów”, pisze Santi popijając przy tym prawdopodobnie terpentynę. “W Anglii mamy Chelsea Deco, a we Włoszech Milan Ronaldinho”.
"Będziesz nas wspierał. Będziesz nas wspierał. Będziesz..."
'Sport' skupia się na namówieniu leniwych i kochających wygodne fotele fanów Barcelony do przyjścia na wtorkową potyczkę Ligi Mistrzów z Basel na Camp Nou.
Aby to osiągnąć, stworzyli zgrabny pięciopunktowy plan pt. "Dlaczego fajnie jest spędzić wieczór moknąc przez dwie godziny":
1) Zobaczysz jak Twoja drużyna awansuje do następnej fazy.
2) Masz szansę obejrzeć kolejne lanie spuszczone piłkarskim kelnerom.
3) Zareagujesz na dobrą robotę wykonaną przez Guardiolę.
4) Pomożesz drużynie podtrzymać dobrą passę.
5) Joan Laporta wie, gdzie mieszkasz i zniszczy Ci dom za pomocą swojego cyfrowego lasera śmierci.
Przynajmniej jeden z tych punktów jest chyba wystarczającą zachętą.

1 komentarz:
Kocham autora bloga:)
Sryń
Prześlij komentarz